Tak, wiem, pamiętam te zdjęcia nieszczęsne makaronu z chińskich zupek, co go żołądek strawić nie mógł. Wiem, że tragedia, masakra i wszelkie plagi egipskie, jeść takie niezdrowe żarcie.
Ale...
Po pierwsze, ja nic nie poradzę, że nie spotkałam osoby, której by taka sałatka nie smakowała (może się obracam po prostu w takim nieoświeconym środowisku...), a poza tym spotkała mnie przy produkcji tej sałatki przesympatyczna sytuacja. Postanowiłam się więc podzielić i przepisem na sałatkę, i historią :)
Otóż na Sylwestra szukałam jakiejś fajnej, ogólnolubianej sałatki. Wypytałam znajomych i po dłuższych konwersacjach padło na tzw. "Chinkę" (dzięki, Maja!).
Mąż zrobił zakupy tuż przed zamknięciem sklepów, wszystko pięknie...tylko, że nigdzie nie było kapusty pekińskiej. Nosz kurde, miasto ilśtysięcy, niemal centrum, sklepów moc, a kapusty niet. No to poszedł mąż, tak na ostatku, do osiedlowego małego sklepiku, prowadzonego przez pana Jurka i ... hurrra! kapustę pan Jurek miał. Świeżą, jędrną w dobrej cenie. I jeszcze miał pan Jurek dobry humor i podarował kapustę w prezencie. Ot tak, na dobry początek Nowego Roku. Jeeeej, jak ja lubię takie akcje! I nie tyle chodzi o te parę złotych, co o spontaniczny prezent, ot takie serdeczne podejście w ten radosny czas.
Jakbyście szukali w Białymstoku sklepu z ludzką obsługą , to zapraszam do: Sklepu Rolno-Spożywczego "Zielone Jabłuszko " Jerzy Hermanowski Chrobrego 1 D lok.9.
Tak, reklamuję sklepy za kapustę :)
Ale wracajmy do sałatki.
Ale...
Po pierwsze, ja nic nie poradzę, że nie spotkałam osoby, której by taka sałatka nie smakowała (może się obracam po prostu w takim nieoświeconym środowisku...), a poza tym spotkała mnie przy produkcji tej sałatki przesympatyczna sytuacja. Postanowiłam się więc podzielić i przepisem na sałatkę, i historią :)
Otóż na Sylwestra szukałam jakiejś fajnej, ogólnolubianej sałatki. Wypytałam znajomych i po dłuższych konwersacjach padło na tzw. "Chinkę" (dzięki, Maja!).
Mąż zrobił zakupy tuż przed zamknięciem sklepów, wszystko pięknie...tylko, że nigdzie nie było kapusty pekińskiej. Nosz kurde, miasto ilśtysięcy, niemal centrum, sklepów moc, a kapusty niet. No to poszedł mąż, tak na ostatku, do osiedlowego małego sklepiku, prowadzonego przez pana Jurka i ... hurrra! kapustę pan Jurek miał. Świeżą, jędrną w dobrej cenie. I jeszcze miał pan Jurek dobry humor i podarował kapustę w prezencie. Ot tak, na dobry początek Nowego Roku. Jeeeej, jak ja lubię takie akcje! I nie tyle chodzi o te parę złotych, co o spontaniczny prezent, ot takie serdeczne podejście w ten radosny czas.
Jakbyście szukali w Białymstoku sklepu z ludzką obsługą , to zapraszam do: Sklepu Rolno-Spożywczego "Zielone Jabłuszko " Jerzy Hermanowski Chrobrego 1 D lok.9.
Tak, reklamuję sklepy za kapustę :)
Ale wracajmy do sałatki.









Sałatka z chińskich zupek