wtorek, 15 kwietnia 2014

Pulpeciki z białą fasolą

Pulpeciki w sosie pomidorowym z białą fasolą to szybkie i sycące jednogarnkowe danie dla zabieganych.


SKŁADNIKI: 

40 dag mięsa mielonego wieprzowego (np.z łopatki)
1 puszka pomidorów krojonych
1 puszka białej fasoli
1/2 szklanki bulionu ( ja użyłam Bulionu Warzywnego Winiary)
1 łyżka kaszy manny
2 łyżki startego sera żółtego
2 łyżki oliwy
1 jajko
2-3 ząbki czosnku
1/2 łyżeczki oregano
sól i pieprz do smaku

SPOSÓB PRZYGOTOWANIA:

Mięso mieszamy z jajkiem, kaszą manną i serem żółtym.Doprawiamy do smaku solą i pieprzem. Wyrabiamy. Z masy formujemy nieduże pulpeciki.

W garnku rozgrzewamy oliwę i podsmażamy na niej posiekany czosnek . Dolewamy bulion i dodajemy pomidory. Chwilę gotujemy. Do garnka wkładamy wcześniej przygotowane pulpeciki i gotujemy na niezbyt dużym ogniu, pod przykryciem około 20 min.

Na koniec odcedzamy fasolę i dodajemy ją do dania. Gotujemy kolejne 10 minut.
Doprawiamy solą, pieprzem i oregano.v Podajemy gorące, z pieczywem.



sobota, 8 lutego 2014

Marzyły mi się warsztaty kulinarne w mojej rodzinnej miejscowości. Jako, że Babeczki w Gminnej Bibliotece Publicznej w Jeleniewie są bardzo skłonne do współpracy, rzuciłam pomysł - ROBIMY. Na żywioł, bez kasy, nie wiedząc, czy znajdą się dzieciaki chętne do gotowania w grupie.

Jak wyszło? Znaleźliśmy kilku FANTASTYCZNYCH sponsorów, którzy zapewnili nam wszelkie potrzebne składniki i jeszcze nagrody /prezenty dla dzieci.


Planowaliśmy dwudniowe warsztaty - pierwszego dnia miały "gotować" Maluszki, drugiego dnia starsze dzieci. Zakładaliśmy, że grupy będą niewielkie, po kilkanaście osób - a liczyły po ok. 25 dzieciaków. Ale ile to było super zabawy!!!


Dzieciaki z pełnym zaangażowaniem malowały i robiły kanapki. Każdy chciał zrobić "najładniejszą kanapkę ze wszystkich".


I wszystkie były najładniejsze, a co najważniejsze-smaczne. Dało się zauważyć to po tym, że autorzy zjadali swoje dzieła chwilę po tym, jak je stworzyli :D




Po imprezie dzieciaki  zbierały siły na drugi dzień warsztatów - już ambitniejszych - "pizzowych". Chyba zebrały, bo frekwencja drugiego dnia była równie duża, ale o tym napiszę już jutro :)



Dziękujemy najlepsiejszym firmom na świcie, dzięki którym mieliśmy tyyyyle zabawy :




niedziela, 22 grudnia 2013

Noc Sushi w Tanoshii

Dzięki uprzejmości portalu Uroda i Zdrowie, miałam niedawno okazję odwiedzić restaurację/sushi bar Tanoshii.


Jeszcze przed wizytą w restauracji mogłam przekonać się o jej elastyczności i dbałości o klienta. Otóż zaproszenie otrzymałam w dniu kolacji, a niestety nie miałam z kim zostawić dziecka w domu. W dodatku dziecko twierdziło uparcie, że sushi nie znosi, więc zabranie go ze sobą mijałoby się z celem.

Wprawdzie restauracja ma zróżnicowaną kartę, w tym dania przygotowane z myślą o dzieciach, jednak moja wizyta miała się odbyć w Noc Sushi, kiedy to kolacja przygotowywana jest w formie bufetu, a dania z karty nie obowiązują. Ku mojemu zaskoczeniu obsługa obiecała przygotować coś specjalnego dla Młodego. Bardzo mnie tym ujęła, bo w końcu dobrze świadczy o restauracji, jeśli dba, by nikt z niej nie wyszedł głodny. Dla ciekawskich, LINK DO MENU.

Do Tanoshii trafić nietrudno, mieści się bowiem w samym centrum Białegostoku przy ulicy Lipowej 1. Już z ulicy widać, że to restauracja japońska. Wnętrze również stylem do Japonii nawiązuje - jest dość ascetyczne, minimalistyczne, ale ciepłe, przytulne. W progu wita nas obsługa w strojach stylizowanych na japońskie.

Na rozgrzewkę zamówiliśmy zielona herbatę wiśniową. Przepyszna! Kupuje się ją na dzbanki, przy czym dzbanek kosztuje tylko 6 zł! Jeśli zmarzniecie gdzieś "na mieście", polecam wstąpić do Tanoshii choćby tylko na herbatkę.


Młody zamówił Orange Salomon, czyli łososia w sosie pomarańczowym podanym z ryżem.  Porcja była na tyle duża, że nie dał rady jej rady. Naprawdę, nawet wielki chłop spokojnie może się nią najeść. To fajne danie, którym można przekonać dzieci do polubienia ryb. Sos jest bowiem bardzo słodki, dominujący nad smakiem łososia. Jak dla mnie może ociupinke za słodki, za mało pikantny-ale to w końcu danie z menu dla dzieci. Młodemu bardzo smakowało.


Tu się pochwalę, że moje dziecię, mimo że dostarczono mu sztućce, z uporem ćwiczyło jedzenie pałeczkami :)


No ale o sushi miało być :)

Otóż dla takich laików, jak ja, Noc Sushi to świetna okazja, by  łyknąć trochę wiedzy, poznać różne smaki i rodzaje sushi. Kolacja jest w formie bufetu. Płacimy określoną kwotę i jemy ile chcemy. W dodatku kelnerki i sushi masterzy chętnie dzielą się wiedzą, opowiadają o tym co jemy/chcemy zjeść, objaśniają składniki. Przynajmniej w Tanoshii tak było. Panie były tak skuteczne, że przekonały Młodego, że sushi to nie tylko surowa ryba i ... okazało się, że Młody sushi jednak lubi.



Mnie najbardziej smakowała rolka z krewetką w tempurze - ostra i wyrazista. Zapamiętałam ją, mimo, że próbowałam wielu smaków.Pokochałam tez młody marynowany imbir, ten różowy - jestem w trakcie poszukiwania przepisów na takowy. Da się w domu tak zrobić?

Na sam koniec dodam, że Tanoshii organizuje pokazy sushi  np. na urodzinach , wieczorach panieńskich itd.
Mnie się spodobała opcja wesela w   japońskim stylu-z sushi zamiast bigosu  :D

czwartek, 31 października 2013

Kurczak w zupie cebulowej był jedną z naszych ulubionych straw z początków wspólnego mieszkania.  Niewiele wówczas umiałam ugotować (tak! jeszcze mniej niż dzisiaj!), a toto zawsze się udawało, szybko się robiło i było smaczne. Z czasem nauczyłam się przyrządzać to danie bez dodatku zupy w proszku : KLIK , ale skoro o męskim gotowaniu mowa - już widzę jak A. sieka i praży praży cebulkę...

Postanowiłam więc przypomnieć i tę wersję.

środa, 16 października 2013

O kurczę! Wyniki konkursu!

Wiem, późno już, a ja się ślimaczę z podaniem wyników konkursu. To nie przedłużając (bo niedługo i tak pewnie wszyscy pobiegną oglądać Top Chefa), podaje maile zwycięzców:

wyniki konkursu