czwartek, 26 lipca 2012

Przy  okazji  podawania przepisu na soczewiaki  wspominałam o kartaczach, które są jedną z regionalnych potraw z Suwalszczyzny ( choć Litwini będą się upierać, że to ich potrawa :) ) . Wywołałam chyba wilka z lasu, bowiem w trakcie mojej podróży w rodzinne strony aż dwukrotnie zostałam nimi poczęstowana, tego samego dnia :D Skorzystałam z okazji i wypytałam gospodynie, które mnie nimi uraczyły, o przepisy. Zanim jednak Wam go podam, MUSZĘ :) Was "poczęstować" chociaż małym kawałkiem Suwalszczyzny, chociaż na zdjęciu...




No ale wracajmy do kartaczy :D

SKŁADNIKI:

  • 20 sztuk ziemniaków ( 15 surowych i 5 ugotowanych )
  • 50 dag mięsa wieprzowego - może być tłustawe (niektórzy używają również mięsa wieprzowego mieszanego z wołowiną)
  • 2 ząbki czosnku
  • majeranek do smaku
  • sól do smaku
  • pieprz czarny do smaku
  • podsmażony boczek i cebulka jako omasta

Kartacze, cepeliny przepis z Suwalszczyzny

SPOSÓB PRZYGOTOWANIA:


FARSZ:
Mięso mielimy ( możemy je też drobniutko posiekać). Dodajemy do smaku sól, pieprz, przeciśnięty przez praskę czosnek i majeranek. Mięso starannie wyrabiamy.

CIASTO:
Surowe ziemniaki obieramy, myjemy i ścieramy na tarce o najdrobniejszych oczkach. Odciskamy ( podobno najlepsza do tego celu jest czysta pielucha tetrowa lub...pończocha :) - nowa oczywiście) ale nie wylewamy soku. Odstawiamy go w misce na chwilę, tak aby krochmal osiadł na dnie. Wystarczy 10-15 minut. PO tym czasie wodę z wierzchu zlewamy, zaś krochmal wyjmujemy i dodajemy do odciśniętych ziemniaków.

Gotowane ziemniaki tłuczemy dokładnie lub przepuszczamy przez praskę albo maszynkę do mięsa i dodajemy je do pozostałych składników. Solimy i wyrabiamy wszystko na jednolitą masę.
Formujemy z ciasta kule wielkości sporej pomarańczy, spłaszczamy, kładziemy do środka nadzienie i formujemy obłe,  podłużne pyzy.

W sporym garnku gotujemy wodę (osoloną). Do wrzącej wody wkładamy pojedynczo kartacze, dbając, by woda nie przestawała wrzeć.  Gotujemy około pół godziny. Wyjmujemy przy pomocy łyżki cedzakowej. Podajemy posypane skwareczkami i podsmażoną cebulką.


Czasem kartacze robi się w wersji oszczędniejszej, resztkowej - np. kiedy zostanie nam  gotowane mięso z innego obiadu można to mięso zmielić doprawić i nim faszerować ciasto. Oczywiście "prawdziwe" kartacze to to nie są  :)  ale smakują również całkiem nieźle.

A, i zdradzę Wam, że ja najbardziej lubię kartacze na drugi dzień -kroję je wtedy na grube plastry i podsmażam na patelni - PYCHA!

71 komentarzy:

  1. NIESAMOWITE!!! Już od dawna mam w planach kartacze, muszę je zrobić!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. trzeba będzie wypróbować

    OdpowiedzUsuń
  3. To nie calkiem moja bajka, ale Mezczyzna uwielbia :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kocham kartacze, to jedna z moich ulubionych potraw z dzieciństwa :) Zawsze z mieszanego mięsa, ale nigdy nie dodawałem czosnku :) I to prawda, odsmażane są genialne :D

    OdpowiedzUsuń
  5. uwielbiam kartacze jako rodowita Mazurzanka :) są u mnie zdecydowanie za rzadko... chociaż się nie dziwię, bo bardzo dużo z nimi zamieszania ;pco nie zmienia faktu, że kartacze kocham miłością odwzajemnioną, same wskakują na talerz :D
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Witam
    Ile kartaczy wychodzi z takiej porcji ciasta? Czy wszystkie na raz gotujesz, czy robisz to na raty?
    Mam zamiar je jutro przygotować :)
    Pozdrawiam
    Jagodamii

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie powiem ci co do sztuki, ale około 10, tak mniej więcej.
      Jeśli masz spory garnek, to spokojnie możesz je wrzucić do gotowania razem. Chodzi tylko o to, by dało się je delikatnie przemieszać podczas gotowania, tak aby nie przywarły do dna.
      Wkładaj je tylko pojedyńczo. Nie musisz się martwić, że ostatni trafi do garnka jakieś 5 min, czy 10 min później niż pierwszy- u nas się mówi, że ten ostatni kartacz i tak ugotuje się pierwszy :)

      Usuń
  7. No wreszcie rasowy przepis na kartacze, bo takie tylko na Suwalszczyźnie. Może jeszcze taka podpowiedź, mięso po doprawieniu odstawić na 2-3 godz. Może to był taki rodzaj peklowania, w każdym bądź razie moja babcia / z Suwałk/ tak właśnie robiła z posiekanym mięsem.
    Pozdrawiam Suwalszczyznę, autorkę i próbujących „smaków Suwalszczyzny”.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rany, ale komentarz! :)
      1.Zazdroszczę Babci, bo ja swojej nie znałam osobiście, a z tego co Tato opowiada, tez robiła kartacze z siekanego mięsa. Nie mieliło się mięsa i tyle. A w życiu nie jadłam kartaczy z siekanym mięsem. Może się w końcu skuszę. Wypadałoby nawet.
      2.Wskazówka z "peklowaniem"- prosta ale bezcenna. Na pewno się zastosuję! Na bank muszą być lepsze, muszą mieć więcej smaku!
      3. Szkoda, że piszesz z anonima, bo może wypytałabym o więcej "ciekawostek" :)
      Pozdrawiam cieplutko

      Usuń
  8. Wiesz, ja jestem niedzielnym „kucharzem”, jeżeli wiem że żona nie stanie na wysokości zadania, to sam zakasuję rękawy. A tak właśnie jest z potrawami z ziemniaków, a z kartaczami w szczególności. Kuchnia Suwalszczyzny jest tak oryginalna, jak jej gwara, wszystko to dzięki jej położeniu, a i ludzie karmieni tymi polsko, litewsko, niemiecko, białoruskimi pysznościami jacyś inni. Od czasu do czasu wpadnę na jakąś suwalską potrawę, żeby choć oko nacieszyć.
    Pozdrawiam Paweł

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym jest, bo te ziemniaczane regionalne potrawy są jednymi z nielicznych, przy których mój mąż pomaga, a nawet bywa głównym inicjatorem i prowodyrem :)

      Czasem zdarza mi się nawet umywać ręce od roboty, a co!

      I zgodzę się z Tobą, że Suwalszczyzna jest specyficzna. Im jestem starsza (bożę!) tym bardziej ją doceniam. Ludzi zwłaszcza. I kuchnię też. No i przyrodę. Nawet gwarę, która kiedyś wydawała mi się zwyczajnie "wieśniacka". A teraz się cieszę, że wiem co to "zgrępa" :)

      Mam nadzieję, że bywasz gdzieś w "moich" rejonach-a sądzę, że musisz bywać, lub mieć coś z Suwalszczyzną wspólnego-i spotkamy się przy kartaczu :)
      Nie tylko na obrazku/zdjęciu, ale przy takim parującym, parzącym usta (bo ciężko się powstrzymać z próbowaniem) :)


      Usuń
  9. muszę zrobić, przymierzam się od roku do nich ://, ale z Twoim przepisem na pewno się uda :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Robię z takiego samego przepisu tylko zawsze z podwójnej porcji :)
    Powiem tak: jak mnie wyszły pyszne to Wam wyjdą przepyszne :)
    POzdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak superowo, że jest taki dobry przepis na kartacze. Mój mąż ma mazurskie korzenie, a ciotka Maryśka serwuje tam wspaniałe kartacze. Nigdy do końca nie zdradziła nam przepisu. Jak szwagier zobaczył kartacze to zasadził się na 5 sztuk. Poległ przerażony na 2, bo już więcej się nie zmieściło i tak do niemałego brzuszka :) No i mi nigdy nie wyszły te kartacze!!! Bo bardzo chciałam dogodzić rodzince, ale kartacze rozkleiły, rozpadły się w garnku. Co mam robić? Jak to ciasto okiełznać? Mam wrażenie, że chyba trzeba te starte ziemniaki bardzo, ale to bardzo porządnie odcedzić. Czy tak? bardzo proszę poradź mi coś Catus. Bo zaczęłam wierzyć, że możne tym razem się uda :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż zadzwoniłam do Teściowej, co by mi patenty sprzedała.
      Dowiedziałam się co następuje:
      1. sporo zależy od gatunku ziemniaka, bo niektóre są bardziej "mączne", inne mniej.
      2. i tak się da kartacze zrobić z każdego gatunku ziemniaka. jeśli Tobie się rozklejają, to Teściowa poleca dodać mąki ziemniaczanej do ciasta. nie potrafię podać Ci dokładnych proporcji, ale na niedużą miskę ciasta to około 1 łyżki. W każdym razie najprościej "skleić" ciasto mąka ziemniaczaną. Gdybyś z mąką przesadziła, to jedyne co Twoim kartaczom grozi, to lekko żelkowa konsystencja. Z każdym kolejnym razem łatwiej Ci będzie wyczuć, czy ciasto jest Ok - tak na oko.

      Co do gatunków ziemniaków, które są najlepsze do kartaczy, to dam znać jak się do Babci dodzwonię, bo teraz albo jest na dancingu, albo w kościele :D
      Uściskuję i trzymam kciuki. Jak mi kartacze wychodzą, to Tobie wyjdą na bank :D

      Usuń
    2. I jeszcze mi znajoma (pozdrawiam, Asia!) podpowiedziała, że jak już masz gotowe kartacze i widzisz, że Ci się rozwalają pierwsze, możesz je próbować ratować obtaczając surowe, przed gotowaniem mąka pszenną.

      Usuń
    3. Dobra rada z mącznym obtaczaniem surowych kartaczy, dziękuję i pozdrawiam.

      Usuń
  12. Dziękuję Catus, ze tak dużo dla mnie zrobiłaś :) Już uzbroiłam się w niezłe ziemniaki. Na prawdziwym targu, takim wiejskim. Pani zaprzyjaźniona od warzywek też rodowita dziewczyna z Mazur, więc wie co hoduje i uprawia. Jutro wielki dzień kartaczowy. Jeszcze dziś zamarynuję mięsko według Waszych wcześniejszych rad. Ma być pysznie! Na 1 dzień z lubością porzucę dietę :) Odezwę się w przyszłym tygodniu i dam znać jak mi wyszło. Jeszcze się zadobędę w słoninkę i już. Pozdrowienia dla Wszystkich, Agnieszka.

    OdpowiedzUsuń
  13. Kiedyś dodałem za mało skrobi ,kartacze zaczęły się rozpadać w wodzie. Miałem kilka jajek na podorędziu i frytkownicę. Wyszły dziwne ale smaczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Smażyłeś surowe ciasto z dodatkiem tych jajek? Czy ratowałeś te rozpadnięte kartacze?
      Sorki, jeśli pytania są głupie, ale zaciekawiła mnie ta opcja, a nie mogę sobie wyobrazić "jak to było zrobione" :)

      Usuń
  14. No więc kartacze wyszły doskonale !!! Catus, Twój przepis jest rewelacyjny! Nic się nie rozpada. Już jak lepiłam te kartacze, to wiedziałam, że będą OK. Po prostu trzymały się przysłowiowej kupy :) - zwarte i gotowe aby trafić do wrzątku. Oczywiście nie mogłam się doczekać, kiedy ta woda po pierwszym kartaczu zacznie znów wrzeć i wrzuciłam kartacze wcześniej. Trochę naczekałam się, aż w garze znów zabulogocze, ale na szczęście kartacze wyszły jak laleczki. Jeszcze pogadałam ze znajomą Ukrainką i dała mi kilka bardzo cennych rad, którymi chcę się z Wami podzielić. Powiedziała mi, że jak się da za dużo gotowanych ziemniaków, to kartacze będą twarde. Kazała dokładnie wyzbierać krochmal ziemniaczany z dna miski. No i żeby dodać łychę maki ziemniaczanej, chociaż ta mąka nie jest tak dobra jak oryginalny krochmal. A na koniec zdradziła, że jak już wrzucam kartacza z łyżki do wrzątku to ma on koziołkować (kartacz, a nie wrzątek :)), czyli turlać się w wodzie ku dnie. Wtedy ładnie się ugotuje :) No i wyszło :) Pozdrawiam, Agnieszka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo, bardzo się cieszę :)
      I z tego, że kartacze wyszły i że chciało Ci się poświęcić czas by opisać efekty kucharzenia z tym przepisem :)

      Bardzo dziękuję za wskazówki - o "koziołkowaniu" kartaczy nigdy nie słyszałam. Zwrócę na to uwagę następnym razem. Pozwolisz, że uzupełnię przepis o Twoje wskazówki? Nie każdy czyta komentarze, a faktycznie, nie napisałam o konieczności zebrania krochmalu, ani o tym, że zbyt duża ilość gotowanych ziemniaków może spowodować nadmierną twardość kartaczy.

      A propos ziemniaków, tych gotowanych, rozmawiałam niedawno z koleżanką, która wychowała się na Litwie. No i ona nie wyobraża sobie, aby cepeliny robić z jakąkolwiek ilością gotowanych ziemniaków. Tylko surowe!
      Stwierdzam, że cepeliny i kartacze to dwie różne potrawy, choć u nas często ich nazwy stosuje sie zamiennie :D
      Pozdrawiam !

      Usuń
    2. Oczywiście Catus, jak najbardziej jestem za wykorzystywaniem wzajemnych uwag i ulepszaniem. Warto rozmawiać, bo każdy nie tylko daje coś drugiej osobie ale i otrzymuje. Widzisz, nasza ciotka Maryśka trzyma ten przepis dla siebie i nie zdradza, ale dzięki Twojemu blogowi ja już znam bardzo dobry przepis. Mało tego, jeśli pozwolisz to dam siostrom męża. One jak harpie by się na to chciały rzucić.
      Pozdrawiam i będę zaglądać tutaj. Agnieszka.

      Usuń
    3. Bardzo Ci dziękuję :)
      Ej najpierw sama rób, potem się przepisem dziel. A co ! :D
      Drążysz temat na maksa - należy Ci się "fejm" za tę dociekliwość :D

      Będzie mi miło, jak zajrzysz czasem. choćby na kawkę :)

      Usuń
  15. Właśnie zaraz się do nich zabieram :) muszę sobie obiad na jutro wyszukiwać. A że ostatnio jadłam je u teściowej i bardzo mi smakowały, to dzisiaj się sama trochę pomęcze :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  16. Ugotowałam kartacze pierwszy raz w życiu a jadłam je tylko kilka razy w dzieciństwie u sąsiadki. Gotowałam więc trzymając się ściśle przepisu (łatwizna) i wyszły przepyszne. Jesteśmy teraz z mężem po obiedzie i po dokładce i zaraz popękamy chyba. To będą teraz nasze ulubione kluchy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę! Ale nie pękajcie, proszę :D

      Usuń
  17. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  18. Jak dokładnie wygląda nadziewanie kartacza? Ile mniej więcej tego farszu ns sztukę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Troszkę przypomina nadziewanie bułeczek. Porcję ciasta należy "rozpłaszczyć" na dłoni na niezbyt cienki placek,( tak do 1 cm nawet). Na to kładziemy nadzienie ułożone w jajowatym kształcie. Nadzienia powinno być sporo. W sumie to ile wlezie, byle sie dało "zamknąć " ciastem farsz. Kartacz powinien mieć owalny kształt.

      W ogóle dziękuję za komentarz- wynika z niego, że najlepiej byłoby wstawić filmik z tego "lepienia". Postaram sie go zrobić.

      Usuń
  19. witam, nigdy nie robiłam kartaczy, trochę się boję czy jak je będę gotować 30 minut to czy się nie rozgotują? nie lepiej byłoby najpierw mięso usmażyć i takim gotowym faszerować kartacze ( wtedy można by je krócej gotować !) ? Czy to jednak nie jest to samo ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u nas się czasem robi takie kartacze "na skróty" z resztkami wędlin , albo właśnie przesmażonym mięsem. nie sa to "prawdziwe" kartacze, ale tez wychodza smaczne. z powodzeniem możesz próbować. swoją drogą - mam dwa komentarze obok siebie- Ty pytasz czy się kartacze nie rozlecą, a ktoś niżej, czy mięso nie będzie surowe :)

      Usuń
    2. udały się ;p zrobiłam tak jak w przepisie, tylko dodałam mąki ziemniaczanej 3 łyżki. i z surowym mięsem, 15 minut od wypłynięcia. mięso było ugotowane ;p następnym razem zrobię mniejsze bardziej podzielne ;p tych dużych nie da się dużo zjeść ;) dziękuję za przepis i pozdrawiam ;*

      Usuń
  20. Pychotka. Jedzenie mojego dzieciństwa.

    OdpowiedzUsuń
  21. cyt. "A propos ziemniaków, tych gotowanych, rozmawiałam niedawno z koleżanką, która wychowała się na Litwie. No i ona nie wyobraża sobie, aby cepeliny robić z jakąkolwiek ilością gotowanych ziemniaków. Tylko surowe!"

    Ja kiedyś właśnie takie jadłem i szukam przepisu. Catus czy przypadkiem nie będzie surowe mięsko w środku po gotowaniu poł godzinnym?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie, nie powinno. po 10-15 min od wypłynięcia kartaczy mięso powinno być ugotowane.

      Usuń
  22. A ja proponuję "zmodernizowane" okrągłe nie owalne i gotuję 50-60 minut ( nie pękają) na palniku z malutkim ogniem, dla tych smakoszy którzy mają obawę , że mięso będzie surowe.( dla tych co nie lubią tatara)

    Smacznego miodzio w buzi, smakosz urodzony nad morzem -Darłowo, małżonka Ełk zapraszamy mieszkańców Mazur na nasze plaże- raz w roku odwiedzamy Mazury i Suwalszczyznę kończymy w Gołdapi pozdrawiam Jerzy.

    OdpowiedzUsuń
  23. Swietny przepis. Prosty i tak ma byc. Ja pochodze z Elku, a maz jest litwinem i prawda - nie da sie mu wmowic, ze kartacze to tak moze nie do końca litewska potrawa. :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Witam, jutro zabieram się za kartacze, po raz pierwszy w życiu. Zaopatrzyłam się dziś w mięsko i ziemniory, a jutro do dzieła. Mam w pamieci kartacze jedzone w Jeleniewie w knajpie Jelonek (Suwalszczyzna) no i najlepsze u "mojej " kochanej gospodyni w Szurpiłach. Mmmm -pychoty. Od lat zabieram się za zrobienie i jakoś tak czas za szybko uciekał. Ale jutro nieodwołalnie do garów. Jestem mocno zdeterminowana. O efektach powiadomię. Pozdrawiam autorkę/autorów przepisu.

    OdpowiedzUsuń
  25. Dokładnie! Najlepsze następnego dnia, odsmażane! :)
    Ola

    OdpowiedzUsuń
  26. Masz, chyba wielką rodzinę i wielu przyjaciół (Smakoszy) bo co trafiam na Twój blog i korzystam z Twoich przepisów, to wszystko jest wspaniałe. Choćby karkówka peklowana itd.
    Wielkie dzięki, aż chce się dalej gotować i oczywiście jeść, jeść. Jestem chyba niepoprawnym subarytą, ale nie tylko ja, ale moja rodzina i znajomi też.
    Witek

    OdpowiedzUsuń
  27. mam pytanie, bo w innych przepisach jest dodawane jajko do ziemniaków, napisz, czy faktycznie ma go nie być ????
    aga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niektórzy je dodają, ale duża ilość skrobi i tak trzyma ziemniaczane ciasto w ryzach - u mnie w domu jajka się do ciasta nie dodaje.

      Usuń
  28. A ja mam pytanie co do wielkości ziemniaków... :-) Są to raczej te średnie czy z tych większych?

    OdpowiedzUsuń
  29. Jezeli chcecie zeby kartacz byl bialy wsypcie witaminy c do ziemniakow,Litwiny tak robia;) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  30. Też muszę zrobić pycha smak dzieciństwa :D zapraszam do siebie http://10198.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  31. Dzięki za ten przepis! Zrobiłam dziś wg niego moje pierwsze kartacze w życiu (uwielbiam je jeść, a nigdy jeszcze nie odważyłam się zrobić). Wyszły wspaniałe! Przepis jest tak prosty i przejrzyście napisany, że bez problemu uporałam się ze wszystkim w 2 godziny :) (włącznie z rozpoczęciem degustacji ;) ) a zawsze wydawały mi się takie skomplikowane i pracochłonne. Super przepis!

    OdpowiedzUsuń
  32. To nie są kartacze! To są pyzy! Kartacze, czy tez litewskie cepeliny robi się tylko i wyłącznie z surowych ziemniaków! Ludzie Złoci, więcej szacunku do potraw regionalnych!!! Sił mi brak na ignorancję :(

    OdpowiedzUsuń
  33. Niestety całe moje kartacze się rozwaliły.. jakby ciasto było za miękkie. Wszystko pływało. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  34. Właśnie trafiłam na Twój przepis, ale jako Galicjanka zupełnie nie rozumiem tego "ciasta". Trochę surowych i trochę gotowanych ziemniaków?? Błagam o wyjaśnienie - jak dziecku - krok po kroku :) bo ni w ząb nie kumam :( Pozdrawiam. Maria

    OdpowiedzUsuń
  35. Robilam Pyszne

    OdpowiedzUsuń
  36. Pomocy! Nazbyt sobie rozdrobniłam surowe ziemniaki i niestety wyszła papka ;-( Da się to jakoś uratować?

    OdpowiedzUsuń
  37. Dziekujemy robilam pierwszy raz wyszly pyszne a co najwazniejsze smakowaly dzieciom!

    OdpowiedzUsuń
  38. Podszedłem do kartaczy po raz piąty i efekt ten sam - zupa ziemniaczana. Odpuszczam - tego się bez co najmniej pół kilograma mąki zrobić nie da. Tyle w temacie.

    OdpowiedzUsuń
  39. Widzę, że moderator nie przepuszcza mojej opinii. Tym bardziej potwierdza to fakt, że owe "kartacze" bez mąki pszennej w ilości co najmniej 1 do 2 po prostu nie maja prawa wyjść. Apeluje zatem do autorki bloga o zweryfikowanie przepisu i uzupełnienie składników o mąke pszenna!

    OdpowiedzUsuń
  40. Odpowiedzi
    1. i kartoflanka:) polecam wszystkim którzy są w tej sytuacji co ja byłam;pp

      Usuń
  41. Mąka pszenna? o zgrozo!!! Nigdy jej nie dodawałało się w naszej rodzinie. Jak już to tylko kartowlaną, ale gdy ziemniaki nie były zbyt mączne. Stosunek ziemniaków surowych do gotowanych jest idealny.

    OdpowiedzUsuń
  42. Wychodzą bez maki jak bonie dydy. Trzeba ciasto docedzić na maksa z wody ziemniaczanej i porzadnie zebrać krochmal z dna. I wyjdą. Jak mnie wyszły, to innym tez sie udadzą. Tylko trzymajcie sie przepisu Catus. Pozdrawiam, Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
  43. Hej :) ja pochodzę z lubelszczyzny i u mnie też się gotuje coś takiego, tylko trochę inaczej. To, co zostaje po odciśnięciu ziemniaków i odlaniu wody, to skrobia. U nas zaparza się ją i dodaje do ziemniaków, dodaje soli i wyrabia ciasto. Gotowanych pyrów nie dodajemy, a mięso TYLKO siekane, z cebulą. I zawsze obstawiamy, ile kto zje. Rekordzistą jest tata, ale nigdy nie zjada więcej, niż 4. Chyba jutro na obiad zrobię- mój mężczyzna się ucieszy :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  44. Super przepis, ale prosze mi powiedziec, co zrobilem zle, jesli moje wyszly bardzo ciemno szare - nie takie jak na zdjeciu? Uzylem caly krochmal z ziemniakow i w zasadzie nie mialem problemow z rozklejaniem w czasie gotowania. Tylko ten kolor!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam w sumie 3 pomysły:
      1:rodzaj ziemniaka
      2: być może starte ziemniaki zbyt długo sobie stały i zwyczajnie ściemniały, jak to ziemniak
      3: kartacze, już gotowe, zimne, nabierają takiego troche sinawego koloru.

      Usuń
  45. Przeczytałam przepis, przeczytałam część komentarzy (choć jestem dziś zbyt zmęczona, by całość czytać) i postanowiłam koniecznie ten przepis wypróbować. I tu moja gorąca prośba. Nie jem wieprzowiny i niczego co pochodzi od świnki do ust nie wezmę. Czym więc mogę zastąpić to mięso, by całość miała jak najbardziej zbliżony smak?
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale jesz mięso oprócz wieprzowiny? Ostatnio moja mama zrobiła kartacze z siekanym mięsem z kurczaka. Zupełnie niepodobny smak ale wyszły przepyyyyyszneeee

      Usuń
  46. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń

Komentarze mające na celu reklamę innych blogów nie będą akceptowane.