poniedziałek, 7 października 2013

O kurczę! (Recenzja i KONKURS)

Nieczęsto podejmuję się recenzji na blogu, szczególnie jeśli jej bohaterem miałby być tzw. "gotowiec". Nie dlatego, że nigdy ich nie używam. Owszem, zdarza mi się. Raczej dlatego, że są to produkty dla wielu osób kontrowersyjne.  Wielokrotnie też  spotykałam się ze zdaniem, że blog jest od tego, aby uczyć gotowania z naturalnych produktów, a nie z "torebki".

Skąd więc ta recenzja? Otóż trafił się "gotowiec", który na tle innych wyróżnia się bardzo - na plus. Ma niezły skład, do jego przygotowania nie trzeba miliona dodatkowych składników, a w dodatku  może mieć wszechstronne zastosowania. Oto on:  NOWY Pomysł na...Soczystego Kurczaka w ziołach z nutka cytryny!

pomysł na soczystego kurczaka winiary


Przyznam, że przetestowałam go między innymi na znajomych. Choć zupełnie tego nie planowałam. Wiecie : domówka,  ciężki poranek (ach te %%%!) ale gości, którzy zostali na noc i tak trza przecież nakarmić. Tylko...o kurczę! niekoniecznie dobrze się gotuje na kacu :) No to myk pałki kurczaka do woreczka załączonego do Pomysłu na..., do tego bach proszek z torebki i siup do piekarnika . Zero stania przy garach a za godzinkę obiad gotowy.

Goście zjedli, podziękowali, nawet pozmywać pomogli. No i dopytywali, czym tak fajnie doprawiłam kurczaka. Z ciężkim sercem musiałam przyznać, że to nie moja zasługa tylko "pomysłu na..". Kumpela parsknęła śmiechem i stwierdziła : "No cóż, odrobina glutaminianu nam nie zaszkodzi!"

Sprawdziłyśmy jednak skład (ot, ciekawskie baby!) i ...o kurczę! nie ma glutaminianu! W ogóle niedużo "sztuczności". Z resztą zerknijcie sami :

SKŁAD: suszone warzywa 48,1% (ziemniak, czosnek, cebula, pomidor, papryka czerwona) , sól , zioła 7,7% (liść pietruszki, majeranek, bazylia, oregano, tymianek) , przyprawy (kolendra, pieprz czarny, imbir, papryka chili) , cukier , skrobia kukurydziana , olej słonecznikowy , regulator kwasowości (kwas cytrynowy) , cukier karmelizowany , koncentrat soku z cytryny 1,2% , aromaty , koncentrat soku z buraka , Produkt może zawierać śladowe ilości glutenu, jaj, soi, mleka, selera i gorczycy.

pomysł na soczystego kurczaka winiary

Fanem tegoż wynalazku został mój mąż. Jest bowiem człowiekiem zapracowanym i kiedy np. wyjeżdżam,  żywi się nieskomplikowanym jedzeniem. Wybiera dania szybkie, mało praco- i czasochłonne. Zwykle kończy się na mrożonej pizzy, bo nawet dania z torebki wymagają często dużej ilości dodatkowych składników ( tu potrzebujemy tylko Pomysłu na... i pałek kurczaka) i wykonania wielu czynności by danie mogło powstać.  Kurczak z Pomysłu na ... wymaga w sumie tyle pracy, co wyjęcie mrożonej pizzy z pudełka i jej podgrzanie.

Mnie się zdarza go używać np do marynowania drobiu ( niekoniecznie udek). Jestem fanką marynowania w woreczku, a tu mam dobrze skomponowaną mieszankę warzyw i ziół , którą wystarczy rozmieszać z odrobiną oliwy, a w pakiecie woreczek-żyć nie umierać :) Podrabiałam też przy pomocy samej mieszanki ziół z Pomysłu na ... inny Winiarowy produkt - Papirusa. Oryginał jest dla mnie za słony,  więc smaruję sama papier do pieczenia oliwą i  posypuję go mieszanką z Pomysłu na Kurczaka w ziołach z nuta cytryny. Jest o wiele smaczniejszy!

Podsumowując : to udany produkt. Osoby, które świetnie radzą sobie w kuchni  pewnie obędą się bez niego (choć przydaje się w kryzysowych sytuacjach), ale np. podsunęłam go mojej wiecznie zaganianej siostrze, która w kuchni czuje się jak ryba ...bez wody, a smacznie zjeść lubi.

KONKURS!

Firma Winiary przygotowała dla Was 3 nagrody niespodzianki.  Co trzeba zrobić? W komentarzu pod postem opisać Wasze skojarzenie z wyrażeniem "o kurczę!" Może to być opis sytuacji, która Was zaskoczyła, lub zdziwiła tak, że "o kurczę!" przemknęło Wam przez myśl (a może nawet gardło), może być wierszyk (uwielbiam limeryki!), piosenka (Waszego autorstwa!).

Generalnie możecie wszystko, byleby "o kurczę!"  przewinęło się w komentarzu. No i żeby było ciekawie :)
Podajcie też w komentarzu adres mailowy do siebie (najlepiej zamiast @ wpisując [at] - np. jajemblog[at]o2.pl).

Konkurs potrwa od dzisiaj do niedzieli 13. 10. 2013
Po tym terminie wybiorę 3 osoby, które poproszę o adresy do wysyłki nagród.
Wysyłać nagrody będzie firma Winiary (tylko na teren Polski).


P.S. Pochwalę się na koniec. Ja Jem lubi na facebooku już ponad 1000 osób! O kurczę!


 

22 komentarze:

  1. Pewien Baca z Kurnej Chaty
    Mięsnie to miał ino z waty
    Lubił chadzać po Wawelu
    O kurczę - krzyknął pod wpływem chmielu
    Jam już przecież jest żonaty!

    tomkozaur12345[at]interia.eu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żal, że baca już żonaty...
      Marzą mi się Kurne Chaty!

      Usuń
  2. Był sobie kiedyś malutki kurczaczek
    który o kurczę uwielbiał jeść maczek.
    Pewnego dnia poszedł nad rzeczkę,
    a tam zobaczył śliczną kureczkę.
    Mały kurczaczek chciał się popisać i zrobił sześć pompek,
    przy siódmej już dyszał.
    Kura się bardzo przy tym uśmiała
    i o kurczę na grzędę odleciała.
    Kurczaczek biedaczek ze smutną minką
    już nie uganiał się za żadną dziewczynką.

    ratel1984[at]gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  3. " o kurczę " kojarzy mi się tylko z jedna sytuacja i tego juz chyba nie zmieni nic:) Jakiś czas temu zrobilam po raz pierwszy kurczaka pieczonego na butelce piwa ( przepis i zdjecia na blogu ). Kiedy wyjelam go z piekarnika i postawilam na stole, mój Maż z zachwytem, patrzac na stół powiedzial " o kurcze! " ( kurczak prezentował sie wspaniale ). Po obiedzie pojechalismy na dzialke do Teściowej, ktora zwyczajowo zaczela pytac naszego Synka co tam robił w domku, jakie bajki dziś ogladal itp. Miedzy innymi padło pytanie " co dzis jadles na obiadek?" A mały ( 3.5 lat ) długo nie myslac odpowiedzial " o kurcze " ktore usłyszał przy stole:) Ubaw byl po pachy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. To ja proponuję poniższy wierszyk z rymami częstochowskimi :)

    Skurczony kurdupel wypił dla kurażu
    i owinął się w tonę bandażu.
    Potknął się o kurtynę
    i wpadł w sklepu witrynę.
    Lecz to dopiero kuriozum
    - zabolał go sam rozum
    i zamiast w ziołach kurczaka,
    w kurkumie zjadł robaka.
    "O kurczę!" - rzekł kuriozalnie -
    "To dopiero fatalnie".

    szalonapatelnia[at]gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Lepsza kurtyna niźli latryna!

    OdpowiedzUsuń
  6. 26 maj 2012, sobota, godzina 11;05 spojrzałam na test zrobiony kilka chwil wcześniej a tam wyraźne dwie krechy, "o kurcze, udało się!!!"pomyślałam:)i tak oto w dzień matki dowiedziałam się, że zostanę mamą, za pierwszym razem. Łzy stanęły w oczach, a tu jeszcze musiałam czekać na męża do wieczora aż wróci z delegacji, wrócił, przytulił i jak wyczuł coś w tylenej kieszeni wyjął z niej plastikowy przedmiot- test zrobiony kilka godzin wcześniej, jego reakcja była identyczna jak moja wykrzyknął "o kurczę, udało się!!??"dodając jednak, a miałem nadzieję, że jeszcze chwilę będziemy się starać:)rzeczone kurczę było przez całą ciążę jedynym mięsem jakie mogłam jeść, żadne inne nie wchodziło w rachubę, ot taki urok:)Teraz nasza Kasia już wcina kurczę które dostaje od babci ze wsi w zupkach które jej co dnia gotuję, i zajada się nimi z radością. Kurcze nie odłączne w naszym życiu jest:)
    anya_86[at]wp.pl
    Ania

    OdpowiedzUsuń
  7. Spaceruję dziś po targu,
    Chciałam wyrwać się z letargu.
    Poszłam szukać inspiracji,
    Gości mam dziś na kolacji!
    Po żółtych liściach niosą mnie buty,
    O kurczę! Dynia!
    Plan na danie mam uknuty!
    ;)

    lena.wroblewska[at]gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  8. O kurczę - tak się naczytałem o pysznościach, że nic tylko leżę i z głodu brzuchem burczę:)

    marcinzary5@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  9. Dziś na niedzielny obiad zawitała do mnie teściowa ; a że ja szalona trochę osoba jestem i przy wszelkich okazjach stereotypy łamać lubię , to też obiad musiał być jakiś inny. Bo na Śląsku jak wiadomo w niedzielę to i rosół, jest i rolada , kluski i kapusta , a mi się zbrzydła ta tradycja tłusta! Mąż stwierdził że się nie miesza , bo boi się latających widelców. Stojąc więc od rana tak przy kuchence powstało całkiem mało niedzielne menu. Zupa krem cebulowa z serowym posmaczkiem i listkiem pietruszki , drugie danie też jakieś takie inne bo z pieca wyszły kurczakowe szaszłyki ; bardzo kolorowe , z papryką i cebulą, cukinią i dynią. Do nich żeby za sucho nie było , lekko jogurtowy dip oprószony kolendrą. Nadszedł czas południa, goście zasiedli do stołu pełni zdziwienia , ale zarazem ciekawości , widząc na stole przyrządzone dania. Po obiadku kawka, do kawki żaden kołoc , nie tutaj tez postawiłam na swoim - musem czekoladowym z biszkoptami. I nadszedł ten czas, właśnie wtedy padło owe zdanie "O kurczę , ja już dawno chciałam coś innego na obiad w niedziele zrobić, tylko wiesz zawsze w głowie siedzi ta myśl że - jest niedziela... ale ty to potrafisz!" ... dodam że teściówka z pełnym zadowoleniem i uśmiechem na twarzy wypowiedziała do mnie komplement. A każdy kto ma teściów wie że one zdarzają się rzadko ;) to był bardzo udany dzień... nudą nie wiało :)

    domi890[at]onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  10. Pewnego dnia słonecznego,
    zdarzyło się coś niezwykłego.
    Będąc u dziadków na wakacjach spacerowałam wraz z synkiem polną drogą,
    i nagle zahaczyłam o coś lewą nogą.
    Był to kasztan nie dużej wielkości,
    mało brakowało a złamałabym u nogi kości (hehe)
    Schyliłam się by go podnieść i wtedy się okazało,
    że na drodze kasztanów nie było mało.
    W rządku co metr sobie leżały,
    i tak jakby do lasu nas kierowały.
    Na początku się zawahaliśmy
    gdyż na obiad do domu się kierowaliśmy.
    Ale oczywiście ciekawość nie dawała mi spokoju,
    i za kasztanami udaliśmy się pełni niepokoju.
    Przeszliśmy kilka metrów, może kilkanaście,
    i wtedy przekonałam się właśnie,
    A wtedy synek krzyknął „o kurczę”
    Tylko to nie było kurczę.
    to wiewiórek sprawka była,
    każda z nich kasztanem się bawiła.
    I to one tak te trasę ułożyły
    i z łatwością mnie zwabiły.
    Jeszcze chwile tak je obserwowaliśmy
    można powiedzieć, że trochę ich tryb życia poznaliśmy.
    Oczywiście nikomu o tym nie powiedzieliśmy
    ten sekret sobie zachowaliśmy
    Od tego czasu gdy jeszcze kilka razy tą samą drogą maszerowałam
    Na próżno się rozglądałam się i odwracałam.

    alice139@interia.pl

    OdpowiedzUsuń
  11. o kurczę kojarzy się z przyjemnością
    z pewną cudowną smakowitością
    z małą pysznością lecz nie ze słodkością
    z delikatością i z pikantnością
    czasem z miłością, czasem z zazdrością
    a przede wszystkim z wielką radością

    no i na koniec w końcu z obiadem
    gdzie w roli głównej o kurczę blade

    magdaa_901[at]wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  12. O kurczę!- krzyczałam, gdy mi pies porywał kurczaka z bagażnika roweru, kiedy ja w tym czasie niosłam pozostałe sprawunki do domu. I kiedy on kończył go zjadać, a ja w tym czasie 'zadowalałam' się jarską zupką- o kurczę, o kurczę, o kurczę chodziło mi po głowie...

    ynorts@strony.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie bywa podobnie, z tym, że kurczaka porywa kot.
      Gorzej, że jakbym chciała pieczarkowa zrobić, to kot pieczarki też by zajebał. Się żem ustawiła w życiu, no.

      Usuń
  13. Przed chwilą pomyślałam "o kurczę, nie mam obiadu na jutro". A tu widzę na fejsie Twój konkurs :D Ale do jutra pewnie nie dojdzie? :( Ale nie szkodzi, ja często nie mam obiadu "na jutro" :)

    loftmeup[at]gmail.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale obiad mam Ci wysłać na jutro?
      Jeszcze nie mam :D

      Usuń
    2. A to pałki kurczaka nie są w komplecie? Jestem oburzona, taki porządny blog a ty pałek pałków nie wysyłasz, szejm :(

      :D

      Usuń
  14. O kurczę pomyślałam widząc tego bloga,
    Ja jem a przepis na blogu się chowa!
    Jako, żem szczupła z reguły dziewczyna,
    Ma mama w niebiosa Twój blog dziś zaklina!
    Bo kiedy woła mnie do sprzątania,
    "Ja jem" krzyczę i kończy swe ciągłe gadania!
    Myśli bowiem że kilogram mi wpadnie,
    Gdy kuchnią z Twego bloga jakiś zapach zawładnie!
    I ma rację bo kurczę tu przedstawione,
    Będzie przeze mnie jutro upichcone!

    emerytka1989@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  15. Ubiegły piątek, godzina 12:30.
    Od dwóch dni ryczałam ze strachu przed naprawdę strasznym egzaminem. Dosłownie ryczałam, a łzy nie chciały jakoś wyschnąć. Nie pomagały zapewne także wszystkie moje koleżanki, które również chlipały w słuchawkę. Wszystkie bałyśmy się potwornie, nogi nam się trzęsły (co na wysokich, egzaminacyjnych obcasach jest całkiem niebezpieczne :)), a głos łamał. Na ten okropny egzamin zakuwałam każdego dnia od 1 czerwca, z dwutygodniową przerwą na zasłużone wakacje.
    Dodam tylko, że nie mamy już 10 lat, ale jesteśmy bliżej trzydziestki :)
    Piątek, godzina 12:30. Weszłam do sali, wylosowałam pytania i odpowiedziałam.
    O, kurczę! Zdałam - i to na pięć. Wreszcie będę mogła zacząć normalnie żyć! :)

    Pozdrawiam,
    Anielka

    OdpowiedzUsuń
  16. O, kurczę balladka ;)


    Od lat wiadomo, że co za długo jest stałe
    to w końcu może przestać być tak doskonałe
    Bo kiedy na stole wciąż te same potrawy
    to nawet rodzinka może mieć obawy,
    że Perfekcyjna Szefowa Kuchni się wypaliła
    i codziennym gotowaniem już się znudziła.

    Ref. O kurczę, kurczę, kurka wodna
    kreatywność w kuchni jest teraz modna!
    Już nie zwykły kurczaczek
    w zwyczajnej panierce
    teraz dodaje ,,Pomysł na..."
    i wkładam w danie całe serce!

    Po tym zabiegu całkowita zmiana
    Kuchnia to nagle spokoju oaza.
    Wszystko jest przemyślane
    pięknie podane
    Rodzinie wręcz mowę odebrało!
    Już teraz wiedzą, że chwilowe wypalenie
    da się naprawić ,,Pomysłu na..." wprowadzeniem
    i teraz nie mają obaw wcale,
    każdy kurczak z ziołami i cytryną wychodzi doskonale!

    Ref. O kurczę, kurczę, kurka wodna
    kreatywność w kuchni jest teraz modna!
    Już nie zwykły kurczaczek
    w zwyczajnej panierce
    teraz dodaje ,,Pomysł na..."
    i wkładam w danie całe serce!



    xxsylviaxx[at]wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  17. O kurcze, zimno jest
    zaraz się skurczę.
    Gdy zima nadchodzi
    czapka na głowę wchodzi.
    Za czapką szalik,
    i ochroniony migdalik.
    Na dłonie rękawiczki
    i nie ma spódniczki.
    Na nogach ciepłe buty,
    zaraz przyjdzie luty.
    Lepimy bałwana
    i stoi do rana.
    Przychodzi wiosna
    pogoda jest radosna.
    Bałwany topnieją
    i dzieci się smieją.


    Taki szybki rym zimowy :)

    duusiak@o2.pl

    OdpowiedzUsuń

Komentarze mające na celu reklamę innych blogów nie będą akceptowane.