poniedziałek, 24 czerwca 2013

Żaden bloger o zdrowych zmysłach nie dodaje posta tuż przed godziną 23-ą? Cóż, witajcie na blogu "Ja jem"!! Post późnogodzinny, ale za to pełen różności.
Będą pieczone pomidory, włoska kolacja, no i na sam koniec coś, co lubimy chyba wszyscy-konkurs.

Jakiś czas temu firma Winiary poprosiła mnie o przygotowanie włoskiej kolacji, w której mogłabym użyć jednego z ich sosów z serii Italia. I się złożyło idealnie, bo mamy upały, padam z nóg - lepszego momentu na użycie "gotowca" sama bym nie wymyśliła.

Pomysł przygotowania tematycznej kolacji bardzo przypadł do gustu moim facetom ( żeby nie było, że propaguję poligamię, przypomnę że chodzi o męża i syna:) ) . Młody z zapałem szykował papierowe chorągiewki do dekoracji, zaś mąż zajął się oprawą muzyczną. Tego dnia królował u nas album "Mondo Cane", czyli po prostu Mike Patton śpiewający po włosku : KLIK

Co ja przygotowałam? Bruschettę na czosnkowych grzankach, pizzę caprese i pieczone pomidory z Sosem Neapolitańskim. Przepisem na pomidory chciałabym się z Wami podzielić.


SKŁADNIKI:

8 pomidorów średniej wielkości
30 dag makaronu wstążki - najładniej wygląda kolorowy, np. zielony
20 dag szynki gotowanej
20 dag sera gouda
1 opakowanie sosu Italia Neapolitańskiego Winiary KLIK
1 pęczek bazylii
sól i pieprz do smaku

SPOSÓB PRZYGOTOWANIA:

Pomidory myjemy, usuwamy z nich szypułki. Nacinamy od góry na krzyż, suszymy.
Naczynie żaroodporne lub blaszkę smarujemy olejem. Układamy w nim pomidory tak, by się nie dotykały.

Szynkę kroimy na paseczki. Bazylię płuczemy w zimnej wodzie, osuszamy starannie, po czym siekamy drobno. Ser trzemy na tarce o grubych oczkach.
Posypujemy pomidory tak przygotowaną szynką, bazylią i serem. Oprószamy solą i pieprzem.
Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 200 stopni przez około 12 -15 minut ( w zależności od wielkości pomidorów).

Przygotowujemy sos Neapolitański wg. przepisu na opakowaniu.
Gotujemy makaron wg. przepisu na opakowaniu. Odsączamy go na sicie. Formujemy z niego gniazdka, układamy na talerzach. Na makaronowych gniazdkach ustawiamy upieczone pomidory, polewamy sosem Neapolitańskim. Sos możemy też podać w niewielkiej miseczce-obok.

Jemy na ciepło :)

A tu jeszcze kilka fotek  naszego włoskiego wieczoru:
















No i pora na konkurs!

Zasady Konkursu
1.
Konkurs rozpoczyna się 24 czerwca 2013 r. i trwa do1 lipca 2013r.
2.Konkurs odbywa się na blogu http://jajem.blogspot.com/
3. Aby wziąć udział w Konkursie, Uczestnik powinien udzielić odpowiedzi na zadanie konkursowe, które brzmi:
„Opisz, jak wyglądałby rodzinny Włoski Wieczór  w Twoim domu..”
 
4. Wygrywa dwóch uczestników konkursu, których odpowiedzi w największym stopniu spełnią kryteria wskazane w pkt. 7
poniżej.
5. Uczestnicy konkursu  udzielają odpowiedzi pod wpisem na  blogu informującym o konkursie.
6. Odpowiedzi konkursowe ocenione zostaną przez Jury składające się z : 1 osoby reprezentującej Organizatora oraz autora bloga http://jajem.blogspot.com/
7. Jury jako kryteria ocen odpowiedzi konkursowych będzie brało pod uwagę: zgodność odpowiedzi z pytaniem konkursowym oraz jej kreatywność i oryginalność.
8. Zabronione jest wykorzystanie w Pracy Konkursowej wypowiedzi zawierających treści o charakterze bezprawnym, naruszających w jakikolwiek sposób obowiązujące prawo i/ lub zasady współżycia społecznego lub dobre obyczaje, w szczególności wzywających do nienawiści rasowej, etnicznej, wyznaniowej, naruszających prawa osób trzecich, reklamujących konkurentów. Wypowiedzi, wykorzystujące  treści opisane powyżej zostaną  wykluczone z udziału w Konkursie
.
Nagrody
1.Nagrodą w Konkursie jest  zestaw upominków od Sponsora, marki WINIARY w skład których wchodzą
sosyItalia , łyżka do makaronu, płyta z klimatyczną, włoską muzyką. Całość zestawu o wartości 90 PLN netto.

 2.Zwycięzca otrzyma dodatkową nagrodę pieniężną w wysokości 11,11% wartości nagrody, która nie zostanie mu
wypłacona.

Całość regulaminu znajdziecie tu :  KLIK

Zapraszam zatem do zabawy!!!

26 komentarzy:

  1. Mój wieczór włoski to dobra kolacja z włoską nutą romantyczną. Cała rodzina byłaby w zachwycie jakbym przygotowała ją należycie. Na początek dla poprawienia apetytu podałabym melona zawijanego w szynkę i bakłażany z nadzieniem warzywnym zapiekanym w piekarniku z sosem pomidorowym, potem kurczaka po neapolitańsku z makaronem, tartym serem i sosem Italia z Winiar Neapolitańskim na pewno byłby rewelacją mojego stołu. Następnym daniem byłaby wołowina z warzywami i ziemniakami pieczonymi. Na deser lody i sałatki owocowe, które by ochłodziły niejednego członka rodziny. Aby lepsze było trawienie do kolacji podany byłby kieliszek grappy, piwo czy wino.
    Najważniejsze to dobra atmosfera, co kolacje w szyk ubiera i dobrane towarzystwo to jest wszystko. A dobra zabawa muzyka to każdy mimo woli po parkiecie bryka. Tylko z sosami Italia Winiary zrobimy niejedne czary znajdując czarujące miejsce stworzymy i u nas doborową włoską kolację.
    jolanta198@interia.pl

    OdpowiedzUsuń
  2. Nicnierobienie, głośna rozmowa i makaronu jedzenie.
    email dominiczka211@autograf.pl

    OdpowiedzUsuń
  3. Przebywając we Włoszech nauczyłam się, że nie powinno nigdy jeść się samemu, a szczególnie wieczorową porą. Ponieważ jest to pora kiedy należy nam się chwila relaksu, po ciężkim dniu pracy. We Włoszech przeważnie jada się w alejkowych restauracjach czy kafeteriach, u nas niestety nie ma takiego zwyczaju, pewnie też ze względów ekonomicznych. Dlatego ja preferuję uczty domowe w gronie przyjaciół :) Ja nauczyłam się, że Włosi uwielbiają też naleśniki :) Takim przepisem, który bardzo mi przypasował są czerwone naleśniki (do ciasta dodaje się barszcz czerwony, zioła prowansalskie, oregano, bazylie zależy od upodobań) do tego farsz z drobno siekanego szpinaku podgrzanego z serkiem topionym i przyprawionym kostką rosołową oraz czosnkiem, do tego kurczak po prowansalsku, zwijamy w rulonik, dołączymy lampkę białego wina i gotowe ;) sandra25.10@hotmail.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Opisz, jak wyglądałby rodzinny Włoski Wieczór w Twoim domu..

    W rodzinny Włoski Wieczór- starałabym się, by Włochy były jak najbliżej nas... Na pewno styl ubioru domowników- byłby inspirowany włoską modą, zaś wystrój jadalni- też zainspirowany włoskim stylem- na ten czas zamieniłby się w prawdziwą włoską kwintesencję gorącego, wyjątkowego klimatu... W tle -włoskie szlagiery muzyczne, unoszące nas do kunsztu śródziemnomorskiego czaru...
    I teraz najważniejsze: dania włoskie, które bym przygotowała (starałabym się wcześniej wynaleźć najlepsze składniki,najlepsze przyprawy, by jeszcze bardziej móc odtworzyć wyrazistość włoskiej kuchni)
    - penne z wędzonym łososiem
    - bruschetta z młodą marchewką i serkiem mascarpone
    - calzone po neapolitańsku
    Do tego podałabym czerwone pół- wytrawne wino, zaś dla dzieci sok owocowy.

    Przy tych daniach trwałaby nasza kolacja, zaś śmiechom, opowiadaniom, rozmowom o Włoszech nie byłoby końca...
    I wówczas Włochy- stałyby się nam jeszcze bliższym, jeszcze bardziej inspirującym krajem o wspaniałej tradycji i kulturze... ;)

    a-bunia@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  5. Zrobiłabym wielką miskę makaronu spaghetii z sosem bologniese, włączyłabym włoską muzykę, zapaliłabym świeczki i postawiłabym świeżą bazylię na stole. Rozkoszowalibyśmy się z mężem posiłkiem, jedli bez pośpiechu, rozmawiali i śmiali się, a naszemu 2-letniemu maluchowi pozwolilibyśmy jeść rączkami tak, że cały by się umorusał! Ale byłoby SUPER!!! Tylko kto pozmywa? ;-)

    pani_misiowa@vp.pl

    OdpowiedzUsuń
  6. Dla mnie włoskość to coś więcej niż makaron, bazylia i mozzarella. Dlatego ważniejsza wydaje mi się część RODZINNA. Włosi są bardzo rodzinni, uwielbiają spędzać czas w gronie najbliższych, rozmawiać, opowiadać, słuchać, śmiać się i po prostu być ze sobą i radośnie spędzać czas. Tego często brakuje mi w mojej rodzinie, niby wszystko jest ok, ale brakuje czasu na rozmowę o czymś innym niż rachunki, szkoła i praca. Na moim rodzinnym włoskim wieczorze chciałabym się skupić na tej niekoniecznie kulinarnej włoskiej tradycji. Chciałabym, byśmy odłożyli telefony, kłótnie i spory i spędzili wyjątkowy, rodzinny czas, a włoska kuchnia byłaby tylko pysznym dodatkiem.


    Joanna P.

    asia19-9[at]o2[dot]pl

    OdpowiedzUsuń
  7. Marzy mi się włoski wieczór w gronie rodziny niesłychanie,
    Dlatego w mojej główce scenariusz powstanie.
    A więc będę scenarzystą i zarazem reżyserem,
    Tak jak połączenie klusek z serem.
    Szczegóły muszą być zapięte na ostatni guzik,
    Aby potem był już po prostu luzik.
    Akcja toczy się w salonie przy kominku,
    Przy najlepszym włoskim winku.
    W tle włoska muzyka m.in. Cotugno Toto,
    i „La shate mi cantare” , każdy zna i wie co to.
    Główną rolę zagra najbliższa rodzinka,
    Prawie 10-ciu osobom będzie lecieć ślinka.
    Oczywiście atmosfera jest najważniejsza,
    Ale z pysznym jedzeniem będzie jeszcze bardziej przyjemniejsza.
    Włoska kuchnia jest lekka , prosta i naturalna,
    Ale wcale nie banalna.
    Rozpocznę od lekkiej przystawki bez wahania,
    Od sałatki kapryjskiej, która będzie „składana”
    Z mozzarelli polanej oliwą i plastrów pomidora
    Z przyprószoną bazylią – ohh czuję już głodowego potwora.
    Następnie ciepła zuppa ai pomidori,
    Która pomidorów się nie boi.
    Tzn. z pomidorów krem bez przecieru pomidorowego
    I wypieczona lekka ciabatta do tego.
    Wcześniej trochę twardsze ciasto jak na pierogi przygotuję,
    Raviolą z białym serem, szpinakiem i prażonym sezamem gościom zaimponuję.
    I oczywiście bez deseru się nie obejdzie,
    Własnej roboty Tiramisu „wejdzie”.
    Taki wieczór włoski marzy mi się niesłychanie,
    Może tak się kiedyś stanie ??

    alice139@interia.pl

    OdpowiedzUsuń
  8. Marzy mi się włoski wieczór w gronie rodziny niesłychanie,
    Dlatego w mojej główce scenariusz powstanie.
    A więc będę scenarzystą i zarazem reżyserem,
    Tak jak połączenie klusek z serem.
    Szczegóły muszą być zapięte na ostatni guzik,
    Aby potem był już po prostu luzik.
    Akcja toczy się w salonie przy kominku,
    Przy najlepszym włoskim winku.
    W tle włoska muzyka m.in. Cotugno Toto,
    i „La shate mi cantare” , każdy zna i wie co to.
    Główną rolę zagra najbliższa rodzinka,
    Prawie 10-ciu osobom będzie lecieć ślinka.
    Oczywiście atmosfera jest najważniejsza,
    Ale z pysznym jedzeniem będzie jeszcze bardziej przyjemniejsza.
    Włoska kuchnia jest lekka , prosta i naturalna,
    Ale wcale nie banalna.
    Rozpocznę od lekkiej przystawki bez wahania,
    Od sałatki kapryjskiej, która będzie „składana”
    Z mozzarelli polanej oliwą i plastrów pomidora
    Z przyprószoną bazylią – ohh czuję już głodowego potwora.
    Następnie ciepła zuppa ai pomidori,
    Która pomidorów się nie boi.
    Tzn. z pomidorów krem bez przecieru pomidorowego
    I wypieczona lekka ciabatta do tego.
    Wcześniej trochę twardsze ciasto jak na pierogi przygotuję,
    Raviolą z białym serem, szpinakiem i prażonym sezamem gościom zaimponuję.
    I oczywiście bez deseru się nie obejdzie,
    Własnej roboty Tiramisu „wejdzie”.
    Taki wieczór włoski marzy mi się niesłychanie,
    Może tak się kiedyś stanie ??

    alice139@interia.pl

    OdpowiedzUsuń
  9. Moja włoska uczta to prawdziwa rozpusta!
    Pomidory, makarony, słodycze i wino!
    Jednak wcześniej burzliwa atmosfera,
    bitwa na pomidory i wiele uśmiechu! :)

    pauliHaszara@interia.pl

    OdpowiedzUsuń
  10. Mi się włoski wieczór kojarzy tak: dużo przyjaciół, gwar, śmiech przy winie i dobrym jedzeniu i koniecznie zapach czosnku i bazylii w całym domu. My na ogół na przyjęcie swoich bliskich szykujemy dużo jedzenia, dlatego też jeżeli tematem byłyby Włochy na stole zapewne była by pizza (uznajemy tylko cieniusieńki spód), risotto z owocami morza, sałatka caprese, na deser tiramisu. Żeby nie było, że to tylko fantazje - przepisy mamy wypróbowane, sprawdzone i zajadami się tymi daniami. Bardzo żałuję, że konkurs kończy się jutro, gdyż niedługo wybieramy się do Włoch - świetna kuchnia, kawa w klimatycznych kawiarenkach, relaks dla duszy, spacery po nocnym mieście i miłość w powietrzu. Prawdziwy włoski wieczór mogła bym zrelacjonować, a nie wyobrazić. Cóż, na razie pozostaję w marzeniach i chyba włączę sobie na wieczór film "Jedz, módl się, kochaj" wspaniały film i w 1/3 części oddaje prawdziwy klimat włoskiego wieczoru. Jeżeli ktoś nie oglądał - polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mój wieczór włoski byłby pewnie niedopracowany, bo o kuchni włoskiej wiem tyle:pomidory i makaron. Dlatego z całą pewnością najpierw musiałabym się lekko podszkolić i znaleźć ciekawe ,aczkolwiek niewyszukane przepisy, które nie sprawiłyby mi większej trudności. Na pewno chciałabym zrobić zupę na zimno z pomidorów, taką prawdziwie włoską, chociaż nie mam pojęcia jak ona się nazywa. Sięgnęłabym też po przepis w którym znalazłaby się mozzarella bo ją uwielbiam i obowiązkowo deser panna cotta własnoręcznie zrobiony.Oliwa z oliwek, świeże, pachnące zioła,pizza i butelka dobrego wina....

    OdpowiedzUsuń
  12. kontakt: moroz.alina@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Jak przystało na rodzinny włoski wieczór zaprosiłabym większą część mojej rodziny, gdyż gdzie jest gwarno i tłoczno jak nie we Włoskich domostwach. Dom ozdobiłabym świeżymi ziołami w doniczkach np. bazylią, oregano, pietruszką naciową, rozmarynem czy papryczkami peperoncino. Moja rodzina zna mnie jako szaloną kobietę więc aby nie zawieść ich przygotowałabym wieczór karaoke z takimi utworami jak:"Cose delta vita", "Azzurro", "O sole mio", "Lasciate me cantare" czy z Italo disco. Gości na początku uraczyłabym pyszną kolacją zaczynając od deski serów np. montasio, gorgonzola, mozzarella, fontina, następnie pasta - tagliatelle alla Gallipolina, danie główne dorada z grilla, deser tiramisu, lody i kawa. Oczywiście wszystko posiłki popijamy winem. Po kolacji dużo byśmy rozmawiali i śmiali się, może tańce dla odważniejszych.

    majka39@op.pl

    OdpowiedzUsuń
  14. Tak prawdę mówiąc włoska to jest u nas nie tylko kolacja bo my jesteśmy troszkę taka włoską rodzina co mogą latem przy otwartych oknach usłyszeć nasi sąsiedzi – nasze pokrzykiwania się, kiedy wszyscy mówią równocześnie i w zasadzie nie wiadomo o co komu chodzi. Nasza włoska rodzinka jak na Italiano przystało duuużżżżooo dobrego jedzenia, nie żeby jakieś tam wymyślne czy wykwintne – ma być prosto, aromatycznie i smacznie, czegóż chcieć więcej. Kiedy wieczorem wnoszę do pokoju michę parującego makaronu z sosem Bolońskim Winiary, mielonym, świeżym mięskiem, drobiną sosu ze świeżych pomidorów, startym żółtym serem i listkami bazylii to czuje się trochę jak ta włoska mamma, która dba o dobre jedzenie bo kochać to znaczy dobrze karmić. Kiedy makaron staje już na stole to zaczyna się nasza makaronowa wojna bo wszyscy równocześnie rzucają się na biedne naczynie, sos pryska na około, wszyscy są upaprani pomidorowo ale szczęśliwi i z rozkoszą wdychamy ten cudny aromat. Po sutej kolacji ( makaronu było naprawdę dużo) idziemy posiedzieć i pośmiać czy też całkiem poważnie porozmawiać, na tarasie – jest bosko bo jesteśmy razem a Winiary przyczyniają się do tego stanu bo ich sosy to doskonały dodatek do dań i ogromna oszczędność czasu dla mnie, który mogę wykorzystać na te miłe chwile z moimi łobuziakami a w mojej szafce jest zawsze jest kilka torebek przeróżnych sosów bo może jutro tez będzie włoska kolacja!.

    grazynamierzejewska@o2.pl


    OdpowiedzUsuń
  15. jedna wielka improwizacja

    mika19@poczta.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  16. Tak mało mamy dla siebie czasu, że taki wieczór jest czymś niezwykle oczekiwanym. Oboje jesteśmy łasuchami, ja do tego uwielbiam piec, gotować i sprawiać moimi smakołykami przyjemność innym. Ubieramy się więc w kolorowe fartuszki i buszujemy w kuchni sypiąc dookoła mąką, robiąc sobie noski z resztek zagniecionego ciasta i podjadając co nieco czekoladowych wiórek. Potem tworzymy przeróżne formy , od kawowego tiramisu po klasyczne spaghetti z listkiem świeżej bazylii, rozmawiając o rzeczach ważnych i nieważnych, aż w końcu siadamy przy ciepełku piekarnika i wyczekujemy na słodkości które z niego wyjdą. Popijamy pyszną kawę, ja cappucino, mąż czarną i mocną ekspresso. Nie obejdzie się bez słodkich całusów i rzadko wypowiadanych komplementów. Gdy pyszności już gotowe, zabieramy się oczywiście za ich pałaszowanie , rozmawiając po podróżach tych włoskich i tych polskich , popijając pysznym winem.Tak wygląda nasz włoski rodzinny wieczór :)

    domi890@onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  17. Cała rodzina radośnie i z włoską ekspresją najpierw robi wielką, familijną pizzę, z ulubionymi dodatkami każdego z jej członków, bo każdy ma swoją część:)Więc jest i mozzarella, i szynka, pieczarki, salami i bazylia. I oczywiście co rusz słychać Mamma mia! A ile śmiechu i uśmiechu w tym wszystkim:) Potem czas na tiramisu, czyli ocknij się, przebudź się, poderwij mnie, które pysznie połechce kubki smakowe mascarpone, biszkoptami nasączonymi espresso i Amaretto, i gorzką czekoladą lub kakao na wierzchu, przy dźwiękach FELICITA’ – Al Bano & Romina Power. Aż chce się żyć! I jeszcze winne Grappa lub orzeźwiające Chino i nic więcej do szczęścia nie trzeba. Bo we Włoszech pyszna kuchnia i familia jest najważniejsza!
    mazycie@marzyciel.pl

    OdpowiedzUsuń
  18. Włoska kuchnia to dla mnie gwar, krzątanina, gestykulacja, spontaniczne pokrzykiwania, przepychanki, głośny śmiech, przekomarzanie, rodzinne dyskusje… Dlatego i podczas naszego rodzinnego włoskiego wieczoru nie zabrakłoby tej typowej dla Włochów energii. Jako, że mamy w domku dwuletniego chłopczyka to nigdy nie jest cicho i spokojnie, a więc idealnie wpasowujemy się w taki obrazek włoskiej rodziny, choć jeszcze lepiej byłoby gdybyśmy zaprosili babcie, dziadków i nasze kilka sióstr ;) Efekt gwaru i chaosu murowany :D Do tego płynąca w tle Gianna Nannini. Sami pilnując kipiących rondli z makaronem pokrzykiwalibyśmy „presto presto”, zabierając spod nóg podjadającego z blatu synka "andare", a do siebie z mężem „bella” i „amore” ;) Mieszkanie zaś przesiąknięte byłoby czosnkiem i pomidorami rozgrzanymi na oliwie, ale przede wszystkim ...ciepłem ;)


    a.filipowska@poczta.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  19. Dla mnie Włochy to nie tylko kuchnia, ale i kino.
    Stąd rodzinny wieczór włoski byłby kostiumowy. Inspiracją byłyby filmy Rosselliniego, Viscontiego, Felliniego...
    Może udałoby się namówić żonę, by wystylizowała się na Monicę Bellucci?
    Kilka kieliszków chianti powinno mi pomóc ją przekonać...

    Nie jestem genialnym kucharzem, więc jako posiłek będzie musiało wystarczyć spaghetti. Przygotowałbym je jednak z iście włoskim temperamentem.


    No i zaprosiłbym na kolację mamę. Bo podobno Włosi kochają swoje mamy nad życie. Nie wiem tylko czy zona nie okazałby wówczas emocji tak, jak to robią kobiety z południa....kayzer30@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  20. Rodzinny włoski wieczór w moim domu to pyszne dania tej kuchni w której się już dawno zakochaliśmy, potem kupowaliśmy kolejno następne książki i szukaliśmy w internecie inspiracji. To dla nas również doskonałe wino podawane do jedzenia, cudowne tiramisu w które ubóstwiam. Tak więc makaron na kolację, podany z jakimś dobrym włoskim sosem, posypany tartym parmezanem, z lampką wina i porcją pysznego deseru. Do tego świece i melodyjne włoskie piosenki przy których można tak miło spędzić wieczór z ukochanym mężem.

    OdpowiedzUsuń
  21. Rozmowy o wszystkim i o niczym przy bogato zastawionym stole, pełnym past, mozzarelli, pomidorów i oliwek, a do tego woda i wino. Dużo śmiechu, gestykulowania, a w tle mecz Juventusu. Do tego na deser duże porcje lodów i narzekanie, że nic nam się nie chce robić ;)

    pozdrawiam :)

    Paulina
    ladygryf@vp.pl

    OdpowiedzUsuń
  22. Gdy robi się upalnie, powietrze zaczyna pachnieć, a niebo jest niemal tak samo błękitne jak w Rzymie czy Palermo przychodzi ochota, by zorganizować rodzinny włoski wieczór. Żadna inna kuchnia nie pachnie tak pięknie. Przy bazylii, oregano, tymianku i rozmarynie zapanuje wokół śródziemnomorski klimat. Na szczęście nie trzeba wyjeżdżać od razu do Włoch, by doświadczyć tych smaków i zapachów: małe doniczki ziół można ustawić w kuchni, by zawsze je mieć pod ręką. Na początek skrzyknęłabym jak największą ilość członków rodziny, byśmy wszyscy byli razem. W taki wieczór musi być gwarno i wesoło. Każdy skusi się na potrawy lekkie, kolorowe, pachnące, łatwe i szybkie w przygotowaniu. W tle słychać piosenki śpiewane głosem "boskiego" Erosa Ramazotti. Przygotowuję najpierw sałatkę z capri z mozarellą i pomidorami, potem danie główne- spaghetti con frutti di mare (spaghetti z owocami morza). Nie może też zabraknąć pizzy neapolitańskiej, a na deser panna cotta. Do tego pijemy winko, a gdy trochę zaszumi nam w głowie wtedy tańczymy w rytm italo disco.

    karolina2701@onet.eu

    OdpowiedzUsuń
  23. Przygotowałabym wieczór, pod włoskim hasłem dolce far niente, czyli słodkie nieróbstwo... Oprócz rodziny, zaprosiłabym także moich przyjaciół, do wspólnego biesiadowania, zgodnie z zasadą, by żyć ze sobą, a nie obok siebie! Jeśli chodzi o muzykę, do kolacji proponowałabym w tle przepiękne utwory Andrea Boccelli. Zgodnie z tradycjami, moja uczta włoska także składa się z 6 dań. Na początek primi piatti i tutaj zaserwuję MELANZANE ALLA PARMIGIANA czyli zapiekane bakłażany. Piatto di mezzo, czyli drugie danie i tutaj główną rolę odgrywa Involtino di salmone, czyli roladki z łososia na musie selerowym, wraz z ryżem i gotowanymi warzywami. Następnie przeszłabym do fromaggio, podając tradycyjną mozarellę, pokrojoną wraz ze świeżymi pomidorkami, oliwkami, bazylią, oprószoną świeżymi ziołami włoskimi (tzw. caprese). Na deser, czyli dolce zaserwuję Cannoli siciliani, czyli makaronowe tulejki wypełnione ricottą, miodem i kandyzowanymi owocami, smażone na głębokim oleju, obsypane cukrem pudrem. A potem już digestivo i tutaj nie może zabraknąć grappy, likerów i win... A dalej? Któż wie, jak zakończy się ten szalony wieczór? Oby były tańce, skoczna włoska muzyka i... Niech poniesie nas włoski temperament!

    OdpowiedzUsuń
  24. Włoski wieczór,wieczór włoski,
    przyjdź do mnie a poczujesz ten klimat boski,
    gwar przy stole,ścisk na stole,
    każdy je, każdy trzyma w ręku wino swoje,
    a ja uwijam się, makaron wre,ciasto na pizze już rośnie,
    tu al dente jak ma być, tutaj placek sosem trzeba pokryć
    tu bolognese, tu carbonara,w piekarniku siedzi już pizza cała
    gwar, szum i głodne zniecierpliwienie, i wreszcie apetytu spełnienie,
    ucichła wrzawa, ucichły dysputy, już tylko słychać widelców stukot,
    widelców o talerze stukanie i kęsów pizzy połykanie
    kapiący sos pomidorowy i spływające po pizzy krople serowe
    i cisza nastaje błoga, o dzięki Ci moja Natko droga,
    za kolejny wieczór pysznym jedzeniem wypełnionm,
    to się nazywa włoski wieczór z marzeniem o dobrym jedzeniu spełnionym

    Renata
    renatak0@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  25. mój email: martyna125@buziaczek.pl

    OdpowiedzUsuń
  26. Rodzinny włoski wieczór w moim domu
    upłynąłby pod znakiem trzech 'P': pasta, pizza, pomidory
    - tak wspólnie uwielbiamy spędzać wieczory :)

    OdpowiedzUsuń

Komentarze mające na celu reklamę innych blogów nie będą akceptowane.